Tonsillektomia – zabieg usunięcia migdałków – wycięcie migdałków

Tonsillektomia – zabieg usunięcia migdałków – wycięcie migdałków
4.3 (85.59%) 118 Głosów

Jeśli nic już nie pomaga, a lekarz zaleca usunięcie migdałków, warto zdecydować się na zabieg, bo nie ma się czego bać. Tonsillektomia jest rutynowym, szybkim i niezbyt skomplikowanym zabiegiem.

Tonsillektomię stosuje się, gdy metody zachowawcze są już nieskuteczne. Na zabieg warto też zdecydować się, gdy częste infekcje lub zapalenia migdałków podniebnych są nie tylko uciążliwe, ale mogą też powodować powikłania. W innym naszym artykule dowiesz się czy i kiedy warto zdecydować się na wycięcie migdałków.

Jak przebiega zabieg usunięcia migdałków

Są dwie metody. Można wykonać zabieg podczas znieczulenia ogólnego, kiedy pacjenta układa się na leżąco, odginając mu głowę do tyłu; lub przy znieczuleniu miejscowym, kiedy może pozostać w pozycji siedzącej. Im starszy pacjent, tym częściej stosuje się znieczulenie miejscowe, które jest mniej obciążające dla organizmu. W obu przypadkach migdałki po prostu się odcina.
Efektem zabiegu jest krwawienie z tkanek, które do tej pory łączyły się z migdałkami. Trzeba je zatamować, co robi się na trzy metody: uciskając, podwiązując naczynia lub stosując elektrokoagulację. Niezbędne będą jednak leki przeciwbólowe, bo po tym, jak znieczulenie przestanie działać, pojawi się spory ból. Podawane są też antybiotyki, a przez pierwsze kilka dni po zabiegu dieta jest półpłynna, nie tylko z powodu bólu, ale również możliwości podrażnienia ran.

Powikłania po usunięciu migdałków

Zdarzają się, ale rzadko. Normalnym objawem jest natomiast krwawienie ran, utrzymujące się niekiedy nawet przez dwa tygodnie. Nie można więc w tym czasie się forsować, uprawiać sportu czy intensywnie pracować. Należy nawet unikać podnoszenia głosu i długiego mówienia. Trzeba też pamiętać o diecie, która powinna ograniczyć się nie tylko do płynnych, ale też możliwie chłodnych potraw. Oczywiście w tym okresie można zapomnieć o ostrych przysmakach oraz przyprawach.

Kiedy wycinać migdałki?

Warto zaufać laryngologowi, albo skonsultować jego diagnozę, bo w tym przypadku niemal każdego pacjenta należy traktować indywidualnie. Sami lekarze też nie zawsze są zgodni, co do konieczności zabiegu, a zwłaszcza tego, czy przyniesie to oczekiwane efekty. Są jednak przypadki, w których zdecydowanie zaleca się wykonanie tonsillektomii. Z pewnością należy do nich przewlekłe zapalenie migdałków, a także częste anginy. Jeśli choroba pojawia się kilka razy w roku, a nawet pięć razy w ciągu dwóch lat, warto porozmawiać z lekarzem czy wycięcie nie pozwoli ograniczyć liczby podawanych przy tej chorobie antybiotyków.
Migdałki wycina się także przy nawracających ropniach okołomigdałkowych, chorobach odogniskowych, a nawet regularnym nieprzyjemnym oddechu, który spowodowany jest powstawaniem czopów migdałkowych.

Wycięcie zalecane jest także przy zaburzeniach snu. Jeśli przerost migdałków zwęża gardło środkowe i powoduje bezdech senny, prowadzący do niebezpiecznych powikłań, lepiej wyciąć migdałki i pozbyć się nie tylko uciążliwego chrapania, ale także ryzyka cięższych następstw.

59 komentarzy (FORUM) “Tonsillektomia – zabieg usunięcia migdałków – wycięcie migdałków”

  1. Mokry napisał(a):

    Jestem zdecydowanym zwolennikiem wycinania migdałków. Nie ma się co męczyć, a już zwłaszcza nie ma co męczyć Bogu ducha winnego dziecka. Nie może być tak, że co kilka tygodni jest angina, bo rodzice boją się zlecić usunięcie migdałków u dziecka. Antybiotyki wcale nie są lepsze niż pozbawienie się rzekomej ochrony, która nie wiadomo czy działa a często sama jest powodem chorób i zapaleń.

  2. kum napisał(a):

    Znieczulenie ogólne przy wycinaniu migdałków? Bez przesady, w większości przypadków wystarczy „głupi jaś”, bo zabieg trwa kilkanaście minut i warto mieć kontakt z lekarzem – przynajmniej teoretyczny. Jak miałem wycinane migdałki to cały czas mnie musiał zagadywać, żebym nie zasnął tak błogo było i przyjemnie 🙂

    • gosia3030 napisał(a):

      No jestem ciekawa jak moj 4 letni syn by sie wczoraj zachowywal jakby mu nie dali ogolnego tylko glupiego jasia bo ja sobie tego nie wyobrazam..

    • jolka napisał(a):

      Ja miałam wycinany na „głupim jasiu” , gdy miałam 6 lat… teraz mam 29 i dalej pamietam ten horror…. powodzenia

    • Pm napisał(a):

      Bzdura, nie bierzcie miejscowego tylko ogólne. Chirurg może się skupić na robocie a wy nie będziecie nic pamiętać. Mniejszy stres dla organizmu. Poza tym mniejsze ryzyko powikłań.

  3. Franek napisał(a):

    Teraz najczęściej wykonuje się podcinanie migdałków, a nie całkowite ich wycinanie. To znacznie lepsza opcja, bo pozostawia ten bardzo potrzebny organ, a ogranicza infekcje górnych dróg oddechowych. Dzięki temu migdałki nie są tak często same obiektem ataków ze strony wirusów i bakterii. Pozwala to na znaczne ograniczenie chorób takich jak angina. Polecam podcięcie migdałków, zamiast ich całkowitego wycinania. U nas sprawdziło się znakomicie.

    • Katarzyna napisał(a):

      „bardzo potrzebny organ, a ogranicza infekcje górnych dróg oddechowych” – chyba nie wiesz do końca co piszesz. Migdałki a właściwie kieszenie znajdujące się w nich gromadzą bakterie które potem powodują anginy i nie tylko (zapalenie oskrzeli). Jeśli nie jesteś laryngologiem to po co piszesz bzdury!!!!

  4. Pablo napisał(a):

    Ciągłe chrypki i przeziębienia i zalegające jedzenie w przestrzeniach to problem który łatwo rozwiązać operacja nie jest straszna trwa do godziny a normalnie funkcjonuje się już w 2 dobie po. Tydzień dyskomfortu ból jak w zapaleniu gardła i kilkadziesiąt lat spokoju u dorosłych migdałki nie są niezbędne organizm i tak jest w stanie wytwarzać przeciwciała.

  5. BM napisał(a):

    A czy przez zepsute zęby lekarz może odmówić usunięcia migdałów?

  6. Asia napisał(a):

    Pierwsza doba po usunieciu migdalow i nie jest zle! Wszystko do wytrzymania, a naczytalam sie na forach o tych bolach, nastraszylam niepotrzebnie. Usuwane mialam w znieczuleniu ogolnym metoda koblacji.

    • Basiulek napisał(a):

      Jestem 4 doba po całkowitym usunięciu , przycinać nie było co gdyż przy latami przewlekłych anginach migdałki były poszarpane…..a więc jestem już w 4 dobie i dla mnie ból jest nie do wytrzymania bez środków przeciwbólowych….sprawa indywidualna …ja wcześniej nie czytałam ani nie słuchałam nikogo jaki to ból ….sugerowałam się pobytem z synkiem sprzed 2 lat…powiem , że angina to pikuś ….i chyba nawet poród ;-). Pocieszam się tym , że z dnia na dzień będzie lepiej …niestety trzeba przez to przejść i nie jest to fajne -dla mnie Masakra 😉

      • Beti napisał(a):

        Ja też miałam w ogólnym uśpienia. Wczoraj wyszlamze szpitala. Leżałam 5dni od operacji. Czuję siefatalnie. Ból nie do wytrzymania. Nie mogie jeść bo boli przy przystanku. Biorę od bolu Ketonal. bo. niunie dziala

        • Zadowolony napisał(a):

          Jestem 14 dni po usunięciu, w szpitalu na dożylnym ketonalu lekki ból, w domu na tabletkach też do wytrzymania. Gardło bardziej mnie bolało przy ostatniej anginie niż po zabiegu 🙂 Usunąć musiałem ponieważ nabawiłem się od niech zapalenia osierdzia…
          Ja sobie chwale i polecam
          ps: Panowie wiecie co najbardziej boli? Zero „piwka” przez ok miesiąc 🙁

  7. Magda napisał(a):

    5 doba po zabiegu….i chce umrzeć! To jest horror. Wszystko boli, język, zeby, gardlo, każda próba przełknięcia śliny. Nie śpię całe noce. Bez leków chyba bym zdechła. Niech nikt Wam nie wmówi ze to taki pikus bo im dalej od zabiegu tym gorzej! Miałam w znieczuleniu ogólnym i całkowicie usuniete. Straszny ból.

    • kaśka napisał(a):

      Kwestia psychiki – widocznie masz zbyt słabą żeby pokonać rzekomy ból. Ja wycinałam sobie migdałki i ból w 1 dniu po był okropny ale leki przeciwbólowe pomogły, następny dzień lżej i coraz lżej. Nie myślałam czy mnie boli i nie skupiałam się tylko na bólu. Mówię: kwestia psychiki. Albo lekarze spartolili robotę.

      • easton napisał(a):

        A kiedy o 3 nad ranem budzi Cię potęzny ból mięśni żuchwy, skroni, promieniujący na uszy, dławisz się olbrzymim przerośniętym języczkiem podniebiennym w 5-tej dobie po zabiegu i nie jesteś w stanie przełknąć odrobiny wody z rozbitą tabletką p/ból. to ja się pytam gdzie jest ta psychika? Bzdury piszesz aż w oczy kole. To nie żadna psychika a każdego reakcja indywidualna!

        • Asia napisał(a):

          Jestem 4 dzień po zabiegu w znieczuleniu ogólnym. Z tym bólem to sprawa bardzo indywidualna. W 2 dobie odmówiłam w szpitalu przyjęcia środka przeciwbólowego dożylnego, bo ból był do wytrzymania (jak przy zapaleniu gardła), a specyfik w zastrzyku powodował u mnie mdłości. Później wspomagałam się ketonalem, teraz jest prawie zupełnie bez bólu. Fakt, trochę dziwnie się przełyka, ale nawet w szpitalu na 2 dzień dostałam normalny obiad (ziemniaki, pulpecik, gotowana marchewka). Jeśli ktoś się waha, a nie jest nadwrazliwy na ból, polecam. U mnie po wycięciu okazało się, że migdały były jeszcze gorsze niż się na to zanosiło. Zastanawiałam się nad operacją 2 lata i niepotrzebnie, bo mam już 49 lat.

        • Żelazna napisał(a):

          Też miałam podobnie 3doba, ból i okropny obrzęk, pomaga trochę ketonal i lek steryd.na obrzęk, nawet śliny nie można przełknąć,wodą się krztuszę.Nocki nie przezpane. Języczek powiększony strasznie.

  8. Kacper napisał(a):

    Mam 20 lat, dziś 4 doba po usunięciu migdałów, miałem znieczulenie miejscowe, zabieg był oczywiście nieprzyjemny. Jeśli chodzi o ból… Pierwsza doba była nie do zniesienia, natomiast po 3 dniach odstawiłem leki przeciwbólowe- tragedii nie ma( zależy od człowieka)

  9. Fableo napisał(a):

    Witam. Moja 3 letnia córeczka tydzień temu miała wycinany migdalek.. ale laserowo-przy pelnej narkozie. W 100% polecam ten zabieg, żadnych powikłań, nic nie skarżyła się na ból. Odrazu słychać różnice w jej mówię. Dodam, ze do konca nie bylam przekonana do tego zabiegu- każdy mi go tylko odradzal. Ale nie żałuję mojej decyzji i przy drugim dziecku jak będzie potrzeba to już nawet nie będę się zastanawiać. Pozdrawiam.

    • pareo napisał(a):

      Witam,
      a czy zabieg laserowy był na NFZ czy prywatnie? Jeśli na NFZ to czy jest to pełna refundacja i jak długo czekali Państwo na zabieg, a jak prywatnie to proszę o informację co do kosztów.

      Pozdrawiam

    • moni napisał(a):

      a w którym szpitalu robiliscie zbaieg?

    • AlexB napisał(a):

      Witam, mam pytanie , jsk corka się czuje po operacji? Minęło już kilka miesięcy, czy migdałki nie odrosły? Pytam bo moja corka również miała wycinane migdałki w listopadzie zeszłego roku (metoda laserowa) w bardzo dobrej klinice w wawie i po 5 miesiącach jej odrosły. Chrapala od kwietnia do czerwca i problem znowu sie pojawił pod koniec października.

  10. aga napisał(a):

    Zabieg wycięcia migdalow okropny jestem po zabiegu 4 dzień masakra jaki ból

  11. Patrycja napisał(a):

    Mam 33 lata usunellam migdalki usypiali mnie po przebudzeniu poczulam ten strasznie bol pozniej jak przy anginie z lekami mam ciezko bo jestem alergiczna nawet na paracetamol to gowno co w szpitalu mi dali nie pomaga ogolnie bol jest do zniesienia najgorszej bo jesc nie idzie pozdrawiam I kazdemu zdrowka

  12. Beatka napisał(a):

    Ja jestem w 4.dobie i masakra dobrze.że jestem w szpitalu bo bym się udusiła tak spuchłam ale już opanowali zatrzymani a jak bym była w domu to kaplica

  13. agnik napisał(a):

    ja też jestem 4 dobe po wycieciu migdałkow. boli ale tylko jak mowie albo jak przelykam. dlatego staram sie nic nie gadac i malo jesc. mala dietka nie zaszkodzi wole ten tydzien czy dwa bolu niz nieustajacy nieprzyjemny zapach z ust ktory produkowaly moje ropne migdalki, srodek baj baj

  14. easton napisał(a):

    Witam, mam 32 lata i jestem świeżo po zabieu. W zeszlym roku miałem chyba 4 anginy, ostatnią w styczniu tego roku, potem w zasadzie ciągiem przeziębienia, zapalenie oskrzeli itp. Ciągle coś co dwa tygodnie w zasadzie. Migdałki oba są znacznie przerośnięte, perforowane z krytami, lewy dużo większy od prawego. Zdecydowałem się na zabieg jeszcze po wrześniowej anginie, ale zajęło mi trochę ogarnianie szpitali publicznych, niestety w Warszawie nie znalazłem sensownego terminu, a więc prywatnie pod narkozą.
    Zabieg trwał godzinę, obudziłem się na sali po wszytskim, po czym przewieźli mnie do pokoju. Po zabiegu nie byłem w stanie mówić, wciąż podawali mi kroplówki p/bólowe, po narkozie bardzo senny, zawroty głowy i mdłości, ogólnie słabo zniosłem chyba tą narkozę, bo po przejściu do toalety padałem na łóźko i pociłem się niesamowicie. Pamiętam tylko jak przez mgłę kolejne podłączanie kroplówek i pytania jak się czuję. Dostałem jakieś p/bólowe narkotyczne po czym odeleciałem i przespałem noc. W drugiej dobie, wypuścili mnie do domu. Ból niesamowity przy przełykaniu śliny, dlatego zdecydowałem ją wypluwać nić wciąż sprawiać sobie ból. W szpitalu ledno zjadłem śniadanie, ale to była męczarnia. Pobyt w domu w 2-5 dobie wygląda mniej więcej tak samo: potężny, jeden wielki BÓL. Na zmianę biorę tabletki, co ciekawe paracetamol działa lepiej niż pyralgina. Wczoraj paracetamol zmieniłem na ketoprofen, duża lepsza sprawa. Odczuwam duży dyskomfort ale można coś zjeść i się napić. Noce są ciężkie, bo budzę się kiedy przestaje działać proszek z uciskającym, szpilkowatym bólem w mieśniach żuchwy, promieniującym na uszy i skronie. Szybko idę po tabletkę, rozbijam i rozpuszczam w wodzie, wypicie sprawia mi straszną trudność. Kładę się znów, możliwie wysoko na poduszce i czekam aż zacznie działać, zasypiam. Budzę się z uczuciem kiedy znów nie mogę przełknąć śliny. Dziś (5-ta doba) zauważyłem, że biały nalot na ranach zaczyna ustępować. Ale języczek podniebienny z kolei spuchł mi do długości 3 cm, jest wielki i zgrubiały, opada na język i strasznie przeszkadza w mówieniu, obrzydliwie niekomfortowa sprawa. Pojechałem do lekarza, bo się zdzwiłem, ale uspokoił, że to się wchłonie, trzeba czekać. Zwolnienie mam na 7 dni, ale już widzę, że będę musiał przedłużyć, bo poprawa następuje bardzo powoli. Skoro gojenie się ran widać dopiero po 5 dobach, to ból pewnie zaczniej mijać dopiero po 7-iu. Oby!
    Z pewnością dolegliwości pooperacyjne to indywidualna sprawa, ale nie piszcie, że nie ma czym się przejmować, bo takiego bólu nie czułem jak żyję i dopiero teraz zrozumiałem jak można cierpieć. Najgorsza angina to przy tym pikuś!
    Mimo wszystko wciąż się cieszę, że to zrobiłem i jestem przekonany, że ta operacja sprawi, że nie będę po każdym urlopie w tropikach, zjedzonym lodzie, czy wypitym drinku z lodem w zasadzie czekał na anginę!
    Zdrowia wszystkim!

  15. Ola napisał(a):

    Wieczna angina i infekcje gornych drog oddechowych sklonily mnie do pozbycia sie problemu. Zabieg pod narkoza. Razem z wybudzeniem 3 godz. 5 dni w szpitalu. Po zabiegu mnostwo kroplowek (najpierw ketonal zmieniony na tramal, cyclonamine) z 8 na dzien. Bol w skali od 1-10 to „8”. Proby picia nie mowiac juz o jedzeniu bo bylo to nie mozliwe konczyly sie krztuszeniem i wszystko wylatywalo przez nos. Utrata glosu. Dzis 3 tyg po wycieciu migdalkow. Bol ustepuje (da sie wytrzymac). Pierwszy dzien bez przeciwbolowych (tramal, ketonal, deksax sl). Komplikacje w postaci zapalenia zatok, goraczka 39, duzo ropnej wydzieliny (ogromne skrzepy), bol glowy jak to przy zatokach. Antybiotyk (zinat) i sterydy do nosa (pronasal), plukanie zatok + rtg zatok. Brak slonego smaku. Zjadlabym lyzeczke soli i nie poczulabym. Z glosem nadal problem. Straszny bol uszu. Kaszel i uczucie farfocli w gardle. Gardlo nadal biale. Opuchlizna schodzi. Gojenie oceniam na bardzo ale to bardzo poowoolneee. Od wczoraj zaczelam jesc ” normalnie”. Udalo mi sie zjesc bulke a na obiad makaron bez duzych ekscesow bolowych.

  16. Lolitaaa napisał(a):

    Ja mam termin na początek maja. Naczytałam się tych wszystkich opinii i coraz mocniej zaczynam się bać. Zauwazylam że o wiele wiecej jest negatywnych komentarzy co do tego rzekomego bólu. Ja mam mieć całkowicie usunięte.. Ktoś chętny mi opisać wszystko to,jak to wyglądało? Jestem bardzo ciekawa i chetnie sie czegoś więcej dowiem 🙁

    • Progi bólu i przesada. napisał(a):

      Też będę miała zabieg i jedyne co z tego wszystkiego pociesza że dzieci mają wycinane migdaly w różnym wieku i każdy z nich też musi sobie radzić z tym bólem, więc czytając opinie dorosłych ociera mi się to lekko o przesadę… Wiem że będzie bolało, ale takiemu 4-latkowi chyba jest ciężej po? Nie dostaje też chyba takich konskich dawek leków, więc wielkie szapo dla wszystkich dzielnych maluchów i postaram się na tym skupić.
      P.s. jeśli ktoś miał tylko angina to zazdroszcze, ja mam ropnie, które się rozcina, a do nacięcia wkłada nożyczki, to jest ból do zesrania, jak ktoś miał to wie…

  17. GGG napisał(a):

    Wypowiem się obiektywnie. Dzisiaj jest czwartek a ja w poniedziałek miałam usówane migdały. Zaznaczę na początek że naczytałam się przed mnóstwo komentarzy i teraz wiem że każdy ma inaczej. I nawet nie tyle zależy to od progu bólu tylko od stanu migdałów! Ze mną wczoraj ze szpitala wychodziły 4 osoby. Jedna nastolatka i 20-paro latek odczuwali znaczny ból ale uśmiechali się iwg (mówię o tym 3 dniu) 23-latka wgl nie odczuwała w tamtym momencie bólu , podczas zabiegu mówiła ze bardzo ja bolało i leciały łzy ale dała radę. Dziecko 4 letnie które było ze mną na pokoju dostało miejscowe i głupiego Jasia. Pompowaniu dożylnie głupiego Jasia od razu jak „pijane” wrócił po 10min trochę poszlochal i zasną i tego samego dnia juz mógł wypić rumianek i wieczorem zjeść danonka i zupę mleczną. (A propo jedzenia wiem że w każdym szpitalu jest inaczej) . Przechodząc do mnie. Zabieg? Koszmar , w życiu nie chciałabym czuć tego drugi raz, trauma. Podali mi środki dożylnie i zaszczyt w tyłek. Trochę mi się w głowie zakręciło ale to chyba nie był typowy głupi Jaś (mam 19 lat). Zabieg czułam, zamówić cięcie tych migdałów to po prostu okropne uczucie nie ból. Zwłaszcza ze widziałam i byłam świadoma (a No i znieczulenie miejscowe). Horror się zaczął jak zaczęto szarpać, krzyczałam jakbym się tobiła i ryczałem, podobno miałam bardzo duże zrosty ( każda angina to kolejne zrosty, chociaż ja anginy nie miałam jako tako tylko ciagle ostre bóle gardła i wysoką gorączką ale jakoś nigdy lekarz nie powiedział mi że mam anginę). Pięlegniarki były bardzo miłe i rekompensowały wszystko. 15 min trwał ten horror. Okropne szarpanie przez te zrosty, krewią plułam podczas, ale to mówię ze z tego co wiem to w ten dzień tylko ja tak to przeszłam bo miałam najgorsze gardło. Po zabiegu przez jakieś 4 godziny wypluwała krew bo to totalnie normalne. Ból po był duży ale do zniesienia z kroplówkani przeciwbólowymi. Jak przestałam wypluwać krew to mogłam napić się lekko zimnego rumianku. Istny koszmar wziąć pierwszy łyk. Wtedy zaczął się ból. Po 2 łykach poszłam spać i obudziłam się z ogromnym bólem. Poszłam do pielęgniarek bo dożylnie przeciwbólowe. Pomagały mi pić bo zaczynałam płakać a to pogarsza sprawę bo łzy szczypią a łkanie odziera rany w gardle i można spowodować krwawienie. Przeszłam do wody. Potem dopilnuj rumianek i było Ok i resztę pierwszego dnia przeszłam całkiem Ok w porównaniu do bolu podczas zabiegu. Drugi dzień był spoko. Przed śniadaniem obiadem i kolacja dawali kroplówkę żeby można było spokojnie zjeść coś pierwszy raz. Dostałam normalne rzeczy, chleb, mięso ziemniaki buraczki masełko kawę zbożową itd. Jadłam 40min jeden posiłek i zjadała może 1/4 i to i tak jest ból ale daje radę ze spokojem. Także mi ten drugi dzień minął spokojnie. Mówiłam trochę tylko bo miałam ogromny obrzęk i ślinotok i tylko to był problem tego dnia. Dzień trzeci, w którym mnie wypisano do domu to był istny koszmar. Obudziłam się z totalnym bólem poszłam po dożylnie peralgine. Tylko delikatnie pomogło, zjadłam dwa kawałki podziubane chlema pszennego i zaczęłam płakać, nawet wody nie mogłam łukać , zaczęłam płakać i odzierać gardło. Przestałam jeść pielęgniarki mi dały ketonal bo zaczęłam mdleć z bolu. Na szczęście po 20min ustało. W domu ten ból czasem bardzo mocny ale trwał góra 40min. Ketonal dawał radę. Oczywiście po nim tez bolało ale głównie przy jedzeniu. Dziś jest 4 dzień ja jestem na ketonalu, ból od rana okropny ale przeszedł. Jem tylko chleb pszenny bez skórki i jogurty w tubce, pije wodę rumianek i kawę zbożową. Ból do wytrzymania. Spróbuje biszkopty z mlekiem i banana i lody (ale roztopione). Generalnie najgorsze jest to ze bardzo słabo mówię i mam dużo śliny przez obrzęk , zębów nie jestem w stanie umyć bo nie mogę tak otwierać buzi i płukać bo jest duży ból. No i wygląd jamy ustnej i zapach bo jednak trochę nałykała się krwi , skrzepów i ropy. Nie da się tego uniknąć. Podsumowując da się przeżyć ból po. Ale nie życzę nikomu takiego przebiegu zabiegu nie życzę. Ni ale to zależy od stanu gardła głównie, potem wieku i progu bolu. Oczywiście każdy szpital to inne „tradycje” i „pozwolenia”. Pomimo wszystko lepiej je wyciąć. A No i to ze w moim szpitalu pielęgniarki co do jednej były cudowne! Dzwonek i przybiegali, odpowiadały na pytania pomagały, w dodatku oddział nowy i wygodny, to ułatwiało 😉

  18. […] Wycięcie migdałków każdorazowo należy skonsultować z lekarzem. Poda on wszystkie za i przeciw, jeśli chodzi o usunięcie migdałków w takiej sytuacji, po wykonaniu szeregu specjalistycznych badań dziecka. To do rodzica będzie należała jednak ostateczna decyzja o wycinaniu lub nie wycinaniu migdałków. […]

  19. Anna222 napisał(a):

    Witam 🙂 ja zabieg mam w poniedziałek i panicznie się boję a na dodatek od kilku dni boli mnie gardło gdzieś załapałam infekcje i teraz moje pytanie czy u dorosłej osoby z bólem gardła bez kataru mogą wykonać zabieg usunięcia migdałów ?

  20. Moneypenny napisał(a):

    Jestem 3 dobę po zabiegu w całkowitym znieczuleniu. Wypisali mnie już dzień po, ponieważ wszystko dobrze się goilo. Raczej staram się nie mówić, to sprawia trudność i kiepsko mi się spało, ale ogólnie samopoczucie mam dobre. Z lekami przeciwbolowymi można dać radę Trochę się niepokoję tym stanem między 5 a 7 dobą wtedy podobno gdy zaczyna się goić ból się wzmaga. Migdalki były podobno okropne. Cieszę się że już po, bo to naprawdę duże obciążenie dla organizmu

  21. Raav napisał(a):

    Mam 28 lat. Dziś jest 7 dzień po zabiegu (pierwszy dzień w pracy). Obecnie odczuwam niewielki ból tylko przy przełykaniu. Zabieg usunięcia migdałków przeprowadzono w znieczuleniu miejscowym (w pozycji siedzącej, jak u dentysty). Sam zabieg wspominam jako najgorsze doświadczenie w życiu. Podany przed zabiegiem „głupi Jaś” w ogóle nie zadziałał, podczas zabiegu miałem tętno 170 i pielęgniarka cały czas mówiła, żebym się uspokoił, a lekarz żebym bardziej współpracował, co było dosyć irytujące gdyż nie mogłem kontrolować odruchów wymiotnych mając kilka narzędzi chirurgicznych w jamie ustnej. W dodatku napływająca do gardła krew powodowała uczycie dławienia. Zabieg trwał 45 min. Znieczulenie zeszło momentalnie, po którym zaczął się ból. W pierwszej dobie nie do zniesienia. W następnych 3 dniach, kroplówki z ketonalem dawały dużą ulgę, tak że można było w miarę spokojnie zjeść zupę. W szpitalu spędziłem łącznie 5 dni (zabieg 2 dnia). Teraz ból doskwiera jedynie rano, dietę płynną musze stosować jeszcze co najmniej przez 3 dni. Nie żałuję jednak przeprowadzenia zabiegu, gdyż nawracające co kilka tygodni bóle gardła nie pozwalały normalnie funkcjonować.

  22. Patrycja, lat 30 napisał(a):

    Proszę napiszcie, czy po zabiegu nie chorujecie?, czy przyniósł oczekiwane efekty??? Niech usłysze, że po tym przestanę być chora po każdym stresującym wydarzeniu w moim życiu, po dłuższym przebywaniu w pomieszczeniu z klimą, po lodach, po gazowanych napojach, po zmarźnięciu stóp, po nie założeniu chodźby na odcinku z samochodu do drzwi domu czapki, przy większym zmęczeniu, przy każdej (jesiennej, zimowej, wiosennej) fali chorób – to z przyjemnością przekatuje się ten tydzień – dwa. Czy wy też tak mieliście i teraz w końcu macie spokój???
    Ja zawsze mam anginy lub przeziębienia z nalotami na gardle, nigdy nie choruję na nic innego, w oskrzelach czysto. Boje się, że te ciagłe choroby „wykończą po cichu” moje stawy, nerki, serce…

  23. Kobieta napisał(a):

    Nie sugerujcie się opiniami. Każdy znosi to inaczej. Ja miałam usuwane migdały w wieku 22 lat w znieczuleniu miejscowym. Pamiętam jak siedziałam i trzymałam sobie ten pojemnik zwany nerkką zeby mieć gdzie wypluwac krew. Trwało to może z 10 minut. Dostałam dwa zastrzyki po obu stronach gardła czułam jak mi tam coś puchnie i chwila moment wyciał mi lekarz migdalki takimi szczypcami.Wcześniej dostałam zastrzyk i jakaś tabletkę po czym było mi wszystko jedno zero strachu i zero bólu. Nie ma czego się bać. O zabiegu zawieźli mnie na wózku do pokoju i czekam kiedy zacznie boleć Ale dość szybko dostałam kroplówkę więc nic nie bolało a następnego dnia czapki w tyłek i zero bólu. Więc nie wiem co tzn ból po usunięciu migdałów.

  24. Didi napisał(a):

    Ja mam angine co roku minimum 7 razy. Byłam u lekarzy, u laryngoga i miałam zanik 3 migdalka.
    Co rusz mam problem z gardłem. Jak ostatnio byłam u lekarza rodzinnego to uyszalam ‚Jest wszystko dobrze’… Jak ma być dobrze jak migdaly cały czas mnie bolą i mi puchna? Rano spróbuje dostać sie do lekarza bo mi migdalek spuchl, mam na nim pełno ropnych plam (naliczylam 7), boli mnie i nachodzi na przełyk. Czy istnieje możliwość abym zaplacila za narkoze podczas zabiegu (jakby udało mi się oczywiście dostać skierowanie by je wyciąć) ?

  25. Aga napisał(a):

    W ktorym szpitalu jest mozliwosc narkozy podczas usuwania migdalkow. Mam 27 lat i albo znieczulenie ogolne albo wcale

  26. Zuza napisał(a):

    Wycięcie migdałków miałam robione w Niemczech. Tutaj narkoza jest czymś normalnym przy tego typu zabiegach i bardzo dobrze bo moja siostra miała wycinane bez narkozy w Polsce i przeżyła horror. Kilka godzin po wybudzeniu wypiłam pierwsze łyki wody a wieczorem zjadłam nawet pół podanego mi jogurtu. Ból był identyczny jak podczas ostrej anginy. Dziś jest doba po operacji a ja czuje się bardzo dobrze. Przeszłam sporo angin wiec ten ból jest dla mnie niczym. Staram się teraz tylko myśleć że to już ostatni raz muszę się zmagać z tego typu bólem.

  27. mila napisał(a):

    hej. Ja mam zabieg za dwa tygodnie. Maja mi usuwać wszystko mimo tego że od wielu lat nie choruje. W dzieciństwie często chorowalam na angine. jedyne dolegliwości to ta śmierdząca ropa w kieszeniach. czasami sama sobie próbuje czyścić Ale ale i tak powraca. lekarz dał skierowanie i powiedział że nic innego nie pomoże bo nie wyglada to ładnie. zastanawiam się jak to jest ze dzieci w tym samym szpitalu w którym ja bede miała wycinane wychodzą do domu następnego dnia a dorośli leżą nawet 3-4 dni po zabiegu. oczywiście znieczulenie ogólne.

  28. Roger napisał(a):

    Miałem zabieg usunięcia migdałków podniebnych laserem diodowym przy znieczuleniu ogólnym. Zabieg odbył się w czwartek o 12. Już o 17 byłem w domu. Po operacji dostałem kroplówkę z ketanol, zwykła i następnie z paracetamolem. Po kroplowkach pielęgniarka przyniosła obiadek i tu moje zdziwienie bo dostałem kopytka, bitkę w sosie i buraczki gotowane 🙂 trochę przy przełykaniu bolało ale zjadłem wszystko. Gorzej było przy przełykaniu śliny. Picie napojów zero bólu. Dziś sobota, jem normalne rzeczy bez żadnego problemu. Rany się goją, są białe naloty. Pewnym dyskomfortem jest mówienie bo ten języczek podniebny jest opuchnięty, ponadto język ciągle czuje jakby był pod narkozą. Ludzie patrzą na mnie jak na niepełnosprawnego jak do nich mówię 🙂
    Ogólnie te bóle po operacji to nic w porównaniu do tego co przeżywałem od 4 lat co kilka miesięcy, a w tym roku aż 4 razy miałem problemy z prawym migdałkiem. To były nawet kilkunasto sekundowe napady ostrego bólu, ściskające, kujące i duszące. Myślałem, że w tym roku mnie ten migdałek udusi.
    Reasumując – polecam usunięcie laserem, przy znieczuleniu ogólnym. Taki zabieg wymaga komfortu psychicznego. Nie dajcie się „skrobać” na jakiś głupich Jasiach na siedząco.

  29. keri napisał(a):

    Dużo osób pisze już na drugi dzień po zabiegu, że jest super., a później ślad o nich ginie 😉
    Ja napiszę jak to wyglądało u mnie – dwa miesiące po zabiegu – pełna historia 🙂

    Mam 26 lat, powodem usunięcia były liczne anginy.

    Zabieg 20/06, przyjęcie na oddział dzień wcześniej, czyli w poniedziałek. Nudny dzień, pobrano krew do badań i tyle. Najadłem się rozsądnie i na drugi dzień pod skalpel 😉

    Głupi jaś o 8.00, o 8.15 byłem już na sali zabiegowej. Szedłem pod rękę z pielęgniarką.
    Na miejscu fotel, który przypominał bardziej krzesło, ponieważ przyjmowało się pozycję wyprostowaną (nie na półleżąco jak u dentysty). Jakieś 6-8 zastrzyków w podniebienie (igły bardzo cienkie, więc ból, dla mnie, był mały) i można było zacząć robotę 😉

    Lekarz zaczął od mojej prawej strony i poszło dosyć sprawnie. Gorzej było z lewej strony. Za pierwszy razem nie udało się ,,wyrwać” migdała. Gdy lekarz podchodził do drugiej próby i zaczął usuwać migdał mi z drugiej strony zaczęła lecieć krew, która spływała do przełyku. Zaczynałem mieć odruch wymiotny, ponieważ miałem wrażenie, że się dławię. Na chwile przerwaliśmy, po czym jeszcze jedna próba i po temacie.
    Usunięcie z prawej strony praktycznie nie bolało. Natomiast lewa strona to już dosyć mocny ból. Całość trwała może z 10minut(nie wiem dlaczego niektórzy piszą, że u nich zabieg trwał po 40 minut. Tzn, nie wiem na co tyle czasu potrzebowano).

    Lekarz pokazał mi jeszcze oba migdały, które miał w nerce(to taki „talerz” na potrzeby medyczne), wstałem, pielęgniarka wzięła mnie pod rękę i do sali. Dalej już nie pamiętam. Dostałem dożylnie ketonal i spałem do 12.30.

    Obudziłem się z takim bólem gardła, jak przy najgorszej anginie.
    Chwile później lekarz przyszedł i kazał pić rumianek(zimny!), aby przepłukiwać ranę. Piłem ten rumianek przez jakichś 5 dni po 2-2,5litra dziennie. Do tego oczywiście bardzo dużo wody. Zanim jednak do tego doszło to musiałem się przemóc. Gardło tak bolało, że nie mogłem nawet tego rumianku czy wody przełknąć. Lekarz pozwolił mi zjeść loda śmietankowego. Lód trochę „znieczulił” gardło i wlałem w siebie tyle rumianku ile mogłem. Po południu znowu jakaś tabletka przeciwbólowa i na noc ketanol. Nie była to miła noc, ciężko zasnąć(na dodatek wakacje – duchota).
    Rano znowu przeciwbólowe od pielęgniarek, a na drugi dzień wypis, czyli w czwartek.
    L4 na 14 dni, więc wyleżałem się w mieszkaniu trochę.

    W skrócie napiszę z jaką częstotliwością przyjmowałem tabletki przeciwbólowe (Ibuprom w miękkich kapsułkach 400mg).
    22/06
    10:00 wyjście ze szpitala i ketonal na do widzenia.
    18:00 Ibuprom 400mg,
    23/06
    00:45 Ibuprom 400,
    11:40 Ibuprom 400,
    22:20 Ibuprom 400,
    24/06
    13:10 Ibuprom 400,
    23:05 Ibuprom 400,
    25/06
    11:15 Ibuprom 400 (pojawił się ból uszu),
    21:10 Ibuprom 400,
    26/06
    06:00 Ibuprom 400 (ból uszu i krwawienie z rany. Kupiłem kilkanaście lodów z marketu i w razie delikatnego krwotoku jadłem lody, które obkurczały rany i krwawienie ustępowało ),
    16:45 Ibuprom 400,
    27/06
    02:00 ból uszu, bez tabletki,
    06:45 – obudziłem się z całymi ustami wypełnionymi krwią. Już się bałem, że będę musiał jechać do szpitala. Na szczęście miałem w lodówce cały zapas wody mineralnej, a zamrażalkę pełną lodów. Wypłukałem usta pod kranem, piłem dużo wody, zjadłem jednego loda i nadal krwawienie. Znowu woda, kolejny lód i po ok. 30 minutach walki udało się zatrzymać krwawienie. Wróciłem do łózka i usnąłem.
    09:50 Ibuprom 400 (ból uszu, sztywny kark),
    23.20 Ibuprom 400.
    Tego dnia zjadłem pierwszy raz po zabiegu normalny obiad – filet z kurczaka (na parze), ziemniaki puree, surówka.
    Od kolejnego dnia, czyli siedem dni po zabiegu, odstawiłem tabletki, ponieważ ból już nie dokuczał. Przez miesiąc oszczędny tryb życia, uważać z jedzeniem żeby nie naruszyć ran.
    10 dni po zabiegu byłem na wizycie kontrolnej, która trwała 30 sekund. Lekarz spojrzał w gardło, powiedział, że się dobrze goi i do widzenia.

    Ja nastawiałem się na wszystko co najgorsze, a rozczarowałem się pozytywnie. Ból może był w 20% taki, jakiego się spodziewałem czytając opinie internautów. Niemniej, całość zależna jest od stanu samych migdałów, więc każdy dochodzi do siebie we własnym tempie. Najgorsze pierwsze dwie doby, a później momenty, gdy dokucza ból uszu(jakoś 5-7 doba).

    MI ciężko było mówić. Na wizycie kontrolnej spotkałem osoby, które były operowane dzień po mnie i swobodnie rozmawiały. Ja dopiero jakoś w 15.-16.dobie mogłem swobodnie mówić, nie czując dyskomfortu w gardle.

    Minęły dwa miesiące i jak na razie gardło nie dokucza. Korzystałem z klimatyzacji, piłem zimne napoje i bez powikłań. Wcześniej niemal każda taka sytuacja kończyła się wizytą u lekarza i siatką leków.

    Zdrówka!

  30. Sylwia napisał(a):

    Wczoraj miałam usuwane migdały ze znieczuleniem miejscowym. Naczytałam się komentarzy, że to taki koszmar i przestraszyłam się nie na żarty. Ale uspokoję was, to nic nie boli. Całkowity pobyt w szpitalu to 4 doby: w czwartek miałam badania, w piątek koło 9 zabieg, sobota przeleżana i w niedziele rano wychodzę. Zabieg miałam wykonywany w Koninie, pani doktor wspaniała, jak i wszystkie pielęgniarki. A wiec niecała godzinę przed zabiegiem dostałam tabletkę przeciwbólową i głupiego Jasia przez kroplówkę, całkowicie przestałam się bać, rozluźnilo mnie to, zrobiłam się senna i było mi wszystko obojętne. Przewieźli mnie na blok operacyjny gdzie dostałam zastrzyki znieczulające w okolice migdałków (i jedynie to trochę bolało, ae do przeżycia, jeśli mieliście podawane znieczulenie u dentysty to dokładnie takie same uczucie), a później pani doktor zrobiła pierwsze nacięcie Żeby sprawdzić czy czuje jakikolwiek ból. Nie czułam nic wiec przystąpiła do pracy. Jedyne co się czuje to ze lekar coś majstruje w ustach i tyle. Cały czas wypluwa się krew. Cały zabieg trwał jakieś 20-25 minut, bo współpracowałam z lekarzem. Po zabiegu co 6h dostaje się na przemian czopek i kroplówkę ze środkami przeciwbólowymi. Cały dzień po zabiegu nie mogłam nic jeść i tylko pod wieczór wypiłam letni rumianek, co było nie lada wyzwaniem, ale trzeba coś wypić. Następnego dnia po zabiegu mogłam już jeść jogurty, zupy (nie ostre), kisiele, budynie i piłam rumianek i wodę przegotowaną letnią. Aha No i od razu po zabiegu przez pare godzin wypluwałam ślinę bo bolało przy przełykaniu. Teraz już normalnie przełykam, jem produkty półpłynne i pije. Także nie bójcie się tego zabiegu, jest to nieskomplikowany i szybki zabieg, totalnie nie wymaga narkozy. Ja nie mogłam spać ze strachu bo naczytałam się komentarzy ludzi. Naprawdę przy znieczuleniu miejscowym nie czujesz bólu a dzięki głupiemu Jasiowi masz wszystko gdzieś 🙂 ja miałam usuwane migdały ze względu na to, ze przez migdały miałam problemy z cerą i może nie częste, ale ostre anginy.

  31. Anulka napisał(a):

    Wszyscy strasza tym bolem a ja chce powoedziec ze dla mnie najgorszy byl sam zabieg. NIe chodzi o usuwanie migdalkow ale o miejscowe znieczulenie. Okropne uczucie duszenia sie, niemoznosc wypowiedzenia slowa i problem z polykaniem. Na szczescie po godzinie ustepuje i wtedy pojawia sie ten „ból”. Dozylny tramal na zmiane z pyralgina 2 dni daja rade, pozniej w domu nimesil do picia, rozgnieciony paracetamol z chlodnym danonkiem tez daje rade. Wazne jest jedno. Brac na czas leki zeby nie dospuscic do rozkrecenia sie bolu i naprawde jest do przezycia. Jak ma sie czeste stany zapalne gardla to problem z polykaniem nie jest obcy. Mysle ze ze wzgledow zdrowotnych po prostu trzeba to zrobic bo chore migdalki nie sa juz zadna ochrona a wrecz moga przyczyniac sie do infekcji w narzadach odleglych. U mnie dopiero 3 doba po, ogolnie nie jest zle. Danonki, chlodne budynie, kisiele, krem z dyni.. jakos sobie radze i glodna nie chodze 🙂

  32. Damian T napisał(a):

    Mam 37 lat i jestem 3 tygodnie po wycięciu migdałków. Miałem znieczulenie ogólne i zabieg trwał okolo 1,5 godziny. Migdałki zostały wypalone. Pierwszy tydzień po zabiegu był tragiczny, nie potrafiłem przełykać, jadłem tylko serki a i tak jeden serek jadłem czasem godzine. Nie potrafiłem spać (choć wcześniej spałem od razu po przyłożeniu głowy do poduszki), brałem środki przecowbólowe bo ból był. Ale teraz już jest ok. Polecam zabieg jeśli macie częste anginy, zapalenie migdałów.
    Pozdrawiam

  33. Tomasz napisał(a):

    Cześć. Ja mam inny problem. Żaden lekarz u których byłem nie chce mnie skierować na zabieg wycięcia migdałków. Tłumaczy ze migdałki są potrzebne. Nie rozumieją ze w okresie jesiennym i ziomowym mam częste infekcja gardła i migdałków i do tego najgorszy problem przez cały rok nie świeży oddech ze wzgledu na kamienie migdałowe …. Czy może ktoś mi polecić laryngologa który przepisał Państwu taki zabieg ze względu na podobne problemy do moich? Mieszkam w południowej Polsce (woj. Podkarpackie)

  34. Dani napisał(a):

    Migdałki miałem usuwane kilkanaście lat temu, na Bielanach w Warszawie. W ciągu roku miałem 5 angin i zakażenie migdałków bakterią. Zoperowane mam je świetnie, z dobrze zachowanymi łukami – tak mówią laryngolodzy, przy rutynowych wizytach. Jednak zabieg, w moim przypadku, to była hekatomba. Znieczulenie miejscowe podziałało tak słabo, że praktycznie odczuwałem każde pociągnięcie, jako piorunująco -rozszarpujący ból. Piętnaście minut operacji w pozycji siedzącej zakończyło się moim omdleniem. Jak stwierdził orydynator „zemdlałem z bólu” za co dostało się lekarzowi operującemu. Druga doba to był horror, ból, jakby ktoś nacinał gardło żyletką. Ból ciągły tak, że wypluwałem ślinę, dodatkowo stan podgorączkowy. Cały dzień nie prosiłem o lek przeciwbólowy. Jednak kiedy wieczorem zacząłem z bólu płakać, lekarz natychmiast kazał podać pyralginę w zastrzyku, co to była za ulga. Pomagała również zimna, lekko stężona galaretka, podawana porcjami w trzeciej dobie. W czwartej dobie ocena gardła. Nigdy nie zapomnę zaskoczenia lekarza operatora – zwołał wszystkich, aby obejrzeli moje gardło. Po tak brzydkich migdałach, żadnego krwawienia, piękna biała ziarnina, która jest bardzo potrzebna, gdy odbudowuje się tkanka. Ból już całkowicie ustąpił, tylko pozostał problem z mówieniem. W efekcie zachowano do siedmiu dni antybiotyk i w piątej dobie wypuszczono mnie do domu. Lekarz nie krył, że tak szybkie wygojenie jest mało spotykane, czyli mam waleczny organizm, który szybko regeneruje się.
    Dzisiaj wspomnienie wciąż przyprawia mnie o dreszcze. Jeżeli ktoś zechce zdecydować się na zabieg w znieczuleniu miejscowym – podziwiam. Aha..migdałów się nie wycina, tylko wyrywa. Ja do gardła miałem wkładany taki osprzęt, który działał na wkręcaniu jakby korkociągu w chory migdał i zasysaniu go z okolicznymi tkankami, przez co ulegał przerwaniu i wyjęciu. Znieczulenie od środka bezpośrednio bardzo grubą igłą w migdał i okoliczne tkanki – znieczulenie horror, rozrywający ból. Prawdopodobnie moje migdały ze względu na stan zniszczenia nie poddawały się znieczuleniu i powinienem był być operowany w całkowitym znieczuleniu.
    Dzisaj koniec z anginami, coraz słabsze zapalenia gardła, głównie tylnej ściany, 2 – 3 dniowe. Bardzo dobre wspomaganie gardła na lata to nawilżanie środkami z oliwą z vit A i E, jedzenie tłustych ryb, stosowanie wit. D oraz naturalnej aceroli. Ja już nawet nie pamiętam, co to ból migdałów. Odporność nie zmalała, a wręcz wzrosła. Jak to lekarz powiedział – migdały to często główny rezerwuar zarazy, która jest bardzo niebezpieczna dla organizmu, przede wszystkim przez wszędobylskie gronkowce. Te kochają wręcz migdały.
    Trzymajcie się migdałowcy 🙂 Musi być dobrze!!!

  35. radek napisał(a):

    Migdały usunięto mi we wtorek. Zbieg przeprowadzono pod znieczuleniem ogólnym. Potem dostalem leki przeciwbólowe i przespałem resztę dnia. W środe rano byłem już w domu. Dziś jest czwartek i boli jedynie przy przełykaniu. Myślę, że ból po usunięciu migdałów jest porównywalny do bólu przy ostrej anginie. Także to nic nowego dla osób, które często chorują z powodu angin. Naprawdę nie ma się czego bać. Ból mija z każdnym dniem. Na dodatek można szybko schudnąć:) Pozdrawiam.

  36. migdal2002 napisał(a):

    Witam,

    Mialem usuwane Migdały w roku 2002 w wieku 8 Lat bez Narkozy. Czytając komentarze że nawet w dzisiejszych czasach dalej bez Narkozy przeprowadzają tego typu operację, to gęsiej skóry dostaję i współczuję pacjentom. Mam nadzieję że dzieciom chociaż podaję narkozę?

  37. Kasia 666 napisał(a):

    A jak dzieciom np.11,10 letnim to jak ten zabieg wygląda i czy to boli ???

  38. MLL napisał(a):

    Moje migdały ze względu na ilość blizn i krypt zdecydowałem się usunąć metodą plazmowa (koblacja). Metoda tradycyjna lub laserowa spowodowalaby ogromne spustoszenie wokół i długą rekonwalescencje. Dodatkowo podczas tego samego zabiegu wykonano adenoidektomie. Zakres zabiegu, ze względu na poważny stopień „zabagnienia” okazał się znacznie większy niż lekarz oczekiwał.
    Zabieg w znieczuleniu ogólnym rozpoczął się o 11:00, a o 15:00 zostałem wpisany do domu.
    Ból po zabiegu umiarkowany, jak przy anginie. Zero krwawienia. Wieczorem po zabiegu bez problemów zjadłem potrawke z kurczaka i kilka jogurtów.
    Pierwsza noc trudna, ze względu na opuchlizne i wynikający z niej bezdech senny, ale leki przeciwbólowe dają radę (ibuprofen/neproxen/tantum verde). Miałem też w odwodzie traumol, ale nie by potrzebny. Oczywiście do tego zimne okłady na gardło i lody bez limitu 😀
    Druga i trzecia noc już znacznie lepiej, opuchlizna powoli schodzi i przy dobrych wiatrach za tydzień mam nadzieję być jak nowy 🙂
    Jedyny problem to, że gabinetu który stosuje metodę plazmowa musiałem szukać aż w Czechach, bo w PL większość robi tradycyjnie, ewentualnie laserem (a tu rzadko kiedy występuje ścisła specjalizacja w otolaryngologi). Koniec końców nie okazało się to aż tak bardzo kłopotliwe jak się spodziewałem. Logistyka bez kłopotu, komunikacja po angielsku, koszty 30% niższe i jeszcze jakiś zwrot z NFZ mam nadzieję wycisnąć.

  39. KIKA napisał(a):

    WITAM
    CHCIAŁAM WAS ZAPYTAĆ GDZIE MOŻNA SZYBKO USUNĄĆ MIGDAŁY MAM SKIEROWANIE ALE KOLEJKI SA PRZERAŻAJACE…NAJGORSZE ZE NON STOP BOLI MNIE GARDŁO A TU TRZEBA CZEKAC …

  40. Karola napisał(a):

    Dzień dobry, mam 24 lata, miałam wycinane migdały 18.06 w znieczuleniu miejscowym. Operacja była super, nie bolało, byłam tak otumaniona głupim Jasiem, że prawie nic nie pamiętam. Po operacji zwymiotowalam krwią – nie jest to najlepsze przeżycie, ale nie jakieś traumatyczne. Do domu dostałam Nimesil, wypisali mnie już następnego dnia. Ogólnie czułam się w porządku, trochę osłabiona, jadłam papki tak jak nakazał lekarz, żeby nie drażnić ran -tj, np. Gerberki, kaszki dla dzieci, zupy kremy, jogurt. Nie czułam bólu. Niestety, problem pojawił się w piątek to jest 4 dni po operacji – dostałam nagłego krwotoku. Na początku poczułam, że coś jest nie tak, a chwilę później już plulam krwią na ziemię, to było straszne. Mama szybko zabrała mnie do szpitala, gdzie powstrzymali krwawienie za pomocą koagulacji. Robili to w znieczuleniu, ale bolało jak diabli, myślałam, że nie wytrzymam, było dużo krwi i dużo paniki. Po tym zabiegu już nie mogę tak swobodnie przełykac i wróciłam do „punktu zero” czyli leżę sobie w łóżku i z trudnością przełykam kaszki dla dzieci. Jest teraz 6sta doba i chyba jest najgorzej, ból z rana okropny, na śniadanie blagalam o nimesil. Warto dodać, że antybiotyki przepisali mi dopiero po krwotoku. Ogólnie – nie jest źle – ale możliwe powikłania w postaci armaty krwi nie są najlepsze i nikomu ich nie polecam. Za to radzę kupić sobie pomadke do ust (będą strasznie suche) i mimo wszystko dbać o siebie. Tydzień leżenia i jedzenia papek trochę nudzi, ale lepsze to niż palenie skóry na żywca. Pozdrawiam serdecznie, Karolina PS. Szpital w Ochojcu, Katowice, bardzo polecam, fantastyczne pielęgniarki, świetny szpital, czekałam ok. 3 miesięcy.

  41. Łuki napisał(a):

    Cześć, mam 37lat i zdecydowałem się usunąć migdałki z powodu 3 powracających co miesiąc angin zaczynając od października oraz powtarzających się bezdechów sennych. Dodatkowo pojawił się ropień okolomigdalkowy (na szczęście udało się go wyleczyć antybiotykiem). Pierwszego ropnia miałem około 8 lat temu i trzeba go było już drenować. W szpitalu byłem 4 dni. Drugiego dnia odbył się zabieg w znieczuleniu miejscowym, po wcześniejszym podaniu tzw głupiego Jasia, który w rzeczywistości zadziałał słabo. Potem kilka zastrzyków znieczulających w migdały i okolice. Sam przebieg oceniam jako mało przyjemny, prawdopodobnie dlatego, że lekarka męczyła się z prawym, bardzo zniszczonym migdalkiem. Z lewym poszło expresowo. Potem na salę. Wypis już 2 doby po zabiegu. Na szczęście dostawaliśmy zastrzyki przeciwbólowe 2 razy dziennie, które dawały radę. Praktycznie nie czułem bólu. Dopiero 4 do 6 doby po zabiegu, ból bywa nie do zniesienia (gardło, zęby i uszy), jeżeli zapomni się o leku p/bólowym. Nimesil 2xdziennie plus i 1 dawka dexac i da się żyć. Żałuję tylko że nie zdecydowałem na ten zabieg te 8 lat wcześniej.

  42. bartek napisał(a):

    Ja wlasnie dzis mialem zabieg calkowitego usuniecia migdalow w znieczuleniu miejscowym. Dostalem glupiego jasia ale chyba jakas za slaba dawke bo nie czulem zadnej roznicy ( waze 110 kg wiek 27 lat) nastepnie juz na krzesle zabiegowym zastrzyki przeciwbolowe w migdaly i zaczeli dzialac samo ciecie z podaniem wczesniejszym zastrzykow przeciwbolowych to okolo 10 min. Dosc bolalo mnie podczas zabiegu moze temu ze mialem naprawde mocno przerosniete migdaly i za slabo mnie znieczulili. podczas zabiegu kilka odruchow wymiotnych bo dlawilem sie wlasna krwia, ale do przejscia ogolnie lecz mialem juz moment zawachania ze nie dam rady. Zdecydowalem sie na zabieg poniewaz czeste anginy po wypiciu na szybko czegos zimnego oraz zle wyniki moczu spowodowane zbieraniem sie na migdalach bakteri ktore wraz z slina splywaja do nerek i tworza stan zapalny.
    zaluje ze predzej nie poszedlem na ten zabieg bo juz tak przeciagalem to 7 lat…
    pozdrawiam wszystkich i polecam szpital w Inowroclawiu czekaslem… 10 dni w calkowitej narkozie okolo 2 mies

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.